Otaczając się marzycielami nie zapewnisz sobie wymarzonego życia. Galeria

Close Notification
Open Notification

Lagowy na horyzoncie

Sukcesy lekkoatletów na Mistrzostwach Europy w wyrazistym świetle pokazują nędzę sportową – a według niektórych – także intelektualną, naszych piłkarzy. Ci jak zaczęli odwrót na mundialu, nie mogą się zatrzymać.

Media i środowiska piłkarskie analizują, weryfikują i przerzucają się koncepcjami. Okazuje się, że opanowanie grania w piłkę w nieco innym ustawieniu, niż wcześniej zwykło się grać, przekracza możliwości naszych graczy tak ligowych jak i reprezentacyjnych. A wydawać by się mogło, że to ta sama murawa, białe linie wyznaczające strefy boiska oraz te same bramki i chorągiewki. Nic bardziej mylnego. Podobnie sprawa wygląda w przypadku sposobu posługiwania się piłką. Nawet jeśli sięgamy po polskich graczy robiących kariery na Zachodzie, w innych warunkach uprawiania piłki nożnej, i tak w naszym klimacie wyeksportowani geniusze futbolowi powracają do wpojonych za młodu wzorców i odruchów. Takim odruchem bezwarunkowym jest granie lagą. Pokazali ro reprezentanci, zanim zebrali baty na mundialu, pokazują to z uporem godnym lepszej sprawy  – ligowcy.

Dość hipokryzji

Laga w naszym repertuarze jest zagraniem uniwersalnym. Znajduje zastosowanie także w grze w stronę własnej bramki, co wzorcowo zademonstrował pomocnik Grzegorz Krychowiak w meczu z Senegalem. Popisy graczy ligowych potwierdzają, że laga jest najulubieńszą i najbardziej przyswoją metodą misternego konstruowania akcji. Kpiarze i szydercy wyśmiewają, kompromitują lagę, jako złą wizytówkę naszego narodowego stylu, jednak nie zmieni to faktu, że na swojskie lagowanie będziemy skazani. A laga może być zagraniem kunsztownym. Wymaga jednak ukonstytuowania się wśród zdobyczy naszej myśli piłkarskiej i należnego jej uznania wśród nowoczesnych technik gry. Powinna przestać być zagraniem wstydliwym i uznawanym za rozpaczliwe. Czas zatem przywrócić jej należne miejsce na krajowym piedestale.

Gdzieś tam w szerokim świecie biegają jacyś napastnicy, skrzydłowi, boczni obrońcy, kreatywni pomocnicy. Jacyś przepłacani przez największe kluby trenerzy dowodzą wyższości diamentu nad klasycznym 1+4+4+2, albo prawią o przewagach odwróconego trójkąta ofensywnego nad defensywnym… Proszę sobie wyobrazić, jaki to powoduje dyskomfort w klubach, gdzie kreatywnego pomocnika ostatni raz widziano jeszcze w czasach czarno-białej telewizji, zaś wszechstronnego skrzydłowego to mieliśmy przed upadkiem Żelaznej Kurtyny.

Wprowadzenie modernizacji systemowo-pojęciowej wydaje się niezbędne dla polskiej piłki nożnej. Wszak i Niemcy, i Belgowie wprowadzali w ostatnim dwudziestoleciu rewolucyjne zmiany szkoleniowe, które owocują sukcesami zarówno reprezentacji, jak i pojedynczych gwiazd.

Systematyka systemu

Wydaje się niezbędne ustalenie, że nasza gra ma opierać się na bloku defensywnym, a ten składa się z bramkarza, który może pozostać bramkarzem, gdyż to jedyna pozycja, na której nasi zawodnicy nie ustępują innym, a w wielu przypadkach nawet przewyższają, bez potrzeby zmiany jakichkolwiek kryteriów oceny czy pojęć.

Postulowaną nowością byłoby wprowadzenie tuż przed bramkarzem dwóch lub trzech lagowych. Poza dwoma lagowymi rozpaczliwymi powinien w tym gronie występować przynajmniej jeden lagowy zaczepny. Na prawej stronie blok defensywny uzupełniałby defensywny przerzutowy, czyli lagowy szybciej biegający od innych lagowych. Na lewej musi wystarczyć zwykły lagowy, gdyż wyszkolenie lewonożnego przerzutowego od dekad przekracza nasze możliwości.

W krajowej wersji linia pomocy powinna być budowana czytelnie dla naszych asów rozgrywania piłki. Bliżej obrońców powinno grać dwóch lagowych odbierających, zaś w strefie bliższej bramki rywala – jeden przyjmujący, który wrzutki i przerzuty lagowych powinien odbierać i zgrywać na użytek graczy ofensywnych, a o nich za chwilę.

Na prawej stronie pomocy jest miejsce dla szybkonogiego zaczepnego. Dwie pozostałe pozycje na boisku powinny być zarezerwowane dla formacji przedniej, która zwykle jest nazywana ofensywną. W naszej wersji byłby to przesunięty nieco w lewo markujący – równoważyłby występowanie szybkonogiego zaczepnego, bo jak wiadomo z lewej niczego sensownego nie zaczepi, a nawet jeśli by umiał, to zostałby przesunięty do formacji tylnej, jak Rybus, na przerzutowego, którego od dekad nie mamy. Zadaniem tego gracza byłoby sprawianie wrażenia, że potrafi podać albo strzelić, czym miałby przyciągać uwagę rywali, a gdy to osiągnie, miałby jak najszybciej pozbywać się piłki. W takim systemie nasza perełka, rodzynek do zdobywania goli, czyli próbujący (gdzieniegdzie nazywany napastnikiem) miałby pełen komfort. Mógłby liczyć na lagę lub lagę przerzutową praktycznie z każdej części boiska, a w dodatku do pomocy dostałby przyjmującego, który przejmowałby niecelne lagi i wykładał mu do nogi. Markujący dodatkowo otwierałby naszemu próbującemu drogę do bramki przeciwnika.

Lager dla każdego

Porzucenie hipokryzji, jakoby w naszej piłce uczestniczyli obrońcy, rozgrywający i napastnicy, pozwoli wreszcie skonstruować system gry, który będzie zaskakiwał rywali, ani nas samych.  To o wiele prostsze niż reformować szkolenie młodzieży, system finansowania sport i naprawiać całą krajową piłkę na wzór krajów, które uprawiają futbol w sposób nam obcy, jak choćby Francja. Do nowego modelu futbolu łatwiej byłoby znaleźć sponsora ubierającego zawodników czy to klubów czy kadry, bo wydaje się oczywiste, że stroje musiałby zapewniać Karl Lagerfeld, a napoje jakiś browar produkujący piwo lager.

Magic

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 0.0/5 (głosujących: 0)

Komentarzy (0)