Otaczając się marzycielami nie zapewnisz sobie wymarzonego życia. Galeria

Close Notification
Open Notification

Czy warto bojkotować bojkot?

Od wielu miesięcy chodziły słuchy, że Euro na Ukrainie wcale nie jest pewne. Wiadomo, że brakowało tam wszystkiego od dróg, przez hotele, do kompletu stadionów. Stadiony w końcu są, podobnie jak u nas, ale reszta… Zdaje się, że reszta wygląda gorzej niż u nas. A i u nas nie wygląda rewelacyjnie. Hotele na Ukrainie są drogie nawet na kieszenie zachodnich kibiców, kraj niepewny, nieunijny, u władzy Wiktor Janukowycz, a w mamrze Julia Tymoszenko i to ponoć poturbowana szpetnie… Nawet piłkarze reprezentacji dolosowanych do miast ukraińskich wolą mieszkać w Polsce.

Wydawało się, że FIFA i UEFA z uwagi na zaślepienie kibicowskie narodów są bezkarne. Że mogą szarogęsić się w kwestiach futbolowych dowoli, przydzielać organizację imprez komu tylko im się spodoba (podejrzenia o sterujące tymi światłymi wyborami łapówki świadomie pomijam). Że narody płacząc, klnąc i złorzecząc oraz plwając jadem (jak w pieśni naszych kibiców o PZPN) i tak będą musiały się podporządkować samowoli działaczy, którzy w każdej chwili mogą odsunąć tackę z ukochaną karma, jaką jest futbol. Federacje mogą wykluczyć reprezentację albo klub, odebrać możliwość uczestnictwa w rozgrywkach. Nie ma gorszej groźby dla beznadziejnego nałogowca niż odciąć od jego ukochanego piłkarskiego opium.

Podążając ścieżką samowoli okraszonej komunikatami jak z okresu stalinizmu, UEFA z FIFĄ rozdokazywały się niemożebnie. Organizację ostatniego mundialu dostała dość niebezpieczna cywilizacyjnie RPA. Ku krzewieniu futbolu w najdalszych zakątkach świata. Mistrzostwa w 2018 otrzymała Rosja. Zadecydowano też, że uczestnicy mundialu 2022 zaznają uroków Kataru, a konkretnie temperatur bliskich 40 stopniom Celsjusza. Pojawił się nawet pomysł przeniesienia mundialu na luty, ale chyba zaniechano tego konceptu, bo mogłoby się okazać, że jakiś przedstawiciel Afryki lub Ameryki Południowej przegłosuje go przed imprezą w Rosji…

Po tych wyborach państw-gospodarzy poszumieli Anglicy, którzy odpadli w rywalizacji z Rosją. Wspomnieli coś o nieczystych regułach dokonywania wyboru, o naciskach, wpływach i wspomagaczach. Wydawało się, że odbiją się od ściany organizacji piłkarskich jak minister Drzewiecki od Polskiego Związku Piłki Nożnej. I odbili. Ale czy definitywnie?

Awantura wybuchła w Europie – choć tej kresowej. Niemcy propozycję bojkotu rzucili niejednorazowo, nie na żer mediów przed weekendem, jak uczyniliby to polscy politycy wiedzeni podpowiedziami znakomitych PR-owców. Niemcy zapowiedzieli bojkot totalny i już zebrali grono lubiących to, czyli zwolenników. I ten bojkot można rozpatrywać w kategoriach hipokryzji i pragmatyki. Kaprysu bogatych, którzy nie chcą już ukrywać niechęci do biednych, bo nie mają akurat w tym żadnego interesu. Nawet Pan Prezes Jarosław Kaczyński bojkotuje Euro na Ukrainie tak zaskakująco patriotycznie, że zmylił tym ruchem europosła Ryszarda Czarneckiego. Ale nasi zachodni sąsiedzi sprawiają wrażenie na tyle zdeterminowanych, że dopną swego. A co to będzie to swoje? Chyba uwolnienie Europejczyków od konieczności jeżdżenia na Ukrainę. Bojkot jest nośny i pozornie słuszny, bo w obronie czci i wolności bitej kobiety. A że przy okazji można coś skubnąć dla siebie…

Ciekawe jednak jest to, że ów bojkot trafia potężnym rykoszetem w UEFA. Bo cóż impreza hegemonów futbolowych będzie warta bez kibiców, notabli i celebrytów? Bo jak pokazać atmosferę beztroskiego święta, kiedy nie ma komu świętować, a zabawa sportowa jest skażona świadomością ran na ciele Julii Tymoszenko? Bo jak podziwiać gole, kiedy każde uderzenie piłki w siatkę przypomina o siniakach byłej premier Ukrainy? Politycy mogą zepsuć wizerunek Euro 2012, udowodnić, że można wtrącać się w sprawy federacji piłkarskich bez odwoływania szefa PZPN.

Wiadomo, że z powodu tego zamieszania straci przy okazji i Polska, która znajdzie się w cieniu większego wydarzenia, jakim będą zmagania z niedomokratycznymi praktykami na Wschodzie. Ale my jesteśmy przyzwyczajeni. Taki już nasz los. Nawet jak pękał u nas komunizm na 35-procentowych wyborach w 1989, to wydarzenie to przyćmiła w mediach chińska masakra na placu Niebiańskiego Spokoju. Nikt nie będzie się nami zbytnio przejmował. Chyba, że zabiorą to Euro Ukrainie i dadzą nam w całości, albo część ukraińską przeniosą do Niemiec. Wtedy stosunki z Ukrainą mielibyśmy z głowy na jakieś 10-20 lat, ale zbliżylibyśmy się jeszcze bardziej do Europy i poprawili stosunki ze Ślązakami, gdyż pewnie Niemcy zamiast w Charkowie musieliby już zagrać na Stadionie Śląskim, czyli tamtejszym Narodowym. Przynajmniej barw gospodarza nie trzeba by zmieniać…

Pytanie tylko kto i w jakim stopniu zbojkotuje mistrzostwa w Rosji?

Magic

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 0.0/5 (głosujących: 0)

Komentarzy (0)